Prolog
Pewnego,
chłodnego wieczoru rozbłysła lampa na skrzyżowaniu bezimiennych ulic, a była to
rzecz niezwykła. To wydarzenie- jedna rozpalona lampa dała znak tysiącom i
zaczęły się dziać rzeczy przerażające. Tej nocy, chłodnej i niewątpliwie
krwawej królewska korona rozbiła się o marmurową posadzkę zamkowej sypialni. Powiecie zbrodnia, morderstwo. I
będziecie mieli całkowitą rację, jednak ta zbrodnia była nad wyraz okrutna. Nie
chodzi tu bynajmniej o zadawania ran na ciele, ale w sercu, duszy i psychice.
Co musiał poczuć król, gdy nad jego łożem stał brat z mieczem w dłoni? Strach?
Obrzydzenie?
Zdradzę
jednak, że nie poczuł nic oprócz zawodu.
Chociaż książę zrealizował swój cel, ukrył się w podziemiach z cesarzową
Hestią. Niektórzy mawiali, że zrobił to ze wstydu, niektórzy, że chciał zniszczyć
naziemnych poprzez panujące bezkrólewie. Jednak prawdziwe zamierzenie księcia
znał tylko On, jego męscy potomkowie, męscy potomkowie jego potomków… Pewnej
jesieni książę zniknął a osiem lat później odnaleziono zwłoki jego i cesarzowej.
Od tego czasu, gdy umiera władca, umiera także jego żona.
Mała
dziewczynka energicznie podniosła
rączkę, tak jak nauczyła ją Bona. Siostra z zadowoleniem wskazała na małego
pieguska w rudych warkoczykach a ta cała się rozpromieniła. Niewątpliwie żywiołem
Lisy było zadawanie pytań i podważanie wszystkiego, o czym usłyszała.
- Pani Ulsh
opowiadała nam historię o księciu i była zupełnie inna…- Obruszyła się,
wkładając drobne rączki do podartych kieszonek.
- Ta jest
prawdziwa- siostra przysiadła na sienniku obok dziewczynki i lekko ją
szturchnęła.- Nikomu nie możesz o niej powiedzieć- Spojrzała surowo na
dziewczynkę, ale ta była już zajęta robieniem ludzików ze słomy.-Lisa! Nikomu
nie możesz powtórzyć tej historii,
rozumiesz?- Zaskoczona pokiwała tylko głową.- Przysięgasz na paluszka?- Mała
splątała swój palec z palcem siostry, jakby to było największe sakrum i cicho
wyszeptała
-
Przysięgam, przysięgam Eve, że nikomu nie powiem.
Zaciętość i
powaga na twarzy tego dziecka zadziwiłaby nie jednego uczonego. Jednak nie Eve,
to była jej mała księżniczka i chociaż była tylko dzieckiem starsza nigdy nie
zwątpiła w jej przysięgę. Nie zwątpiła ani na moment, nawet, kiedy zabierała ją
straż. Nawet, kiedy kat wiązał jej pętlę na szyi i odczytywał wyrok. Wierzyła
też wtedy, gdy na karcie oskarżeń zobaczyła jej nazwisko, a gdy zawisła, jej
wiara pozostała wieczna.
Tego południa Lisa otrzymała kryształową kartę za wyjawienie heretyka. Było to najwyższe wyróżnienie w Państwie Podziemia tym samym tacy ludzie stawali się bóstwami dla reszty społeczeństwa, a przecież nic nie jest ważniejsze od szacunku samego władcy, prawda?
Komentarze
Prześlij komentarz